Jak uniknąć wizyty komornika

Jak uniknąć wizyty komornika

 Co zrobi bank, gdy nie płacisz długów? Najpierw będzie cię nękał telefonami z ponagleniami, a potem naśle komornika. Jak można uniknąć takiej wizyty?

– W Polsce bardzo łatwo udziela się pożyczek i jeszcze łatwiej je egzekwuje – mówi komornik Jarosław Świeczkowski, doktor nauk prawnych. – Banki są bowiem w uprzywilejowanej sytuacji.

Bank może bezpośrednio, na podstawie dokumentów bankowych, bez potrzeby udowadniania swoich racji przed sądem, wystawić dokument zwany bankowym tytułem egzekucyjnym. Stwierdza w nim, że dług istnieje. Bankowy tytuł egzekucyjny ma moc wyroku sądowego. Teraz wystarczy jedynie tzw. klauzula wykonalności. Sąd wystawia ją po sprawdzeniu tytułu egzekucyjnego tylko pod względem formalnym (np. czy został podpisany przez upoważnioną przez bank osobę). W żadnym razie nie bada, czy kwota długu nie została zawyżona, ani tym bardziej, dlaczego dłużnik nie płaci. To sądu nie interesuje.

Klauzulę wykonalności sąd nadaje na posiedzeniu niejawnym, bez wzywania, czy choćby informowania dłużnika o sprawie.

Warunkiem wystawienia przez bank tytułu egzekucyjnego jest oświadczenie dłużnika o dobrowolnym poddaniu się egzekucji. Zwykle banki dysponują takim dokumentem, bo podsuwają go do podpisu w momencie udzielania pożyczki.

Banki coraz chętniej sięgają po tytuły egzekucyjne – dodaje Świeczkowski. Nie rozmawiają z dłużnikiem, nie chcą znać powodów, dla których przestał płacić albo płaci nieregularnie. Zamiast pozwolić dłużnikowi „złapać oddech” – znaleźć nową pracę, wrócić do zdrowia – sprzedają wierzytelność za część jej wartości firmie windykacyjnej albo nasyłają komornika.

Sprawdź, co możesz (i powinieneś) zrobić, zanim komornik zapuka do twoich drzwi.

Jak to się zaczyna

Schemat za każdym razem jest taki sam. Bierzesz kredyt, wpadasz w tarapaty finansowe, nie masz z czego spłacić długu… Co wtedy? Przez pierwszych kilkanaście dni w banku będą myśleli, że nie zapłaciłeś, bo po prostu zapomniałeś. Albo że przelew gdzieś się zapodział. Po dwóch tygodniach zaczną się niepokoić. Po trzech – dadzą pierwszy sygnał, że czekają na pieniądze.

Ktoś z banku zadzwoni pod numer podany we wniosku o kredyt. Będzie usiłował się zorientować, czy twoje kłopoty są przejściowe, czy raczej grozi ci niewypłacalność. Jeśli dalej nie płacisz, zaczniesz dostawać listy polecone, w których bank zacznie się domagać pieniędzy. Jeśli i wtedy nie zapłacisz, to:

1. Bank przekaże sprawę do swojego działu windykacji.

2. Wpiszą cię na czarną listę dłużników.

3. Sprzedadzą twój dług zewnętrznej firmie windykacyjnej za np. 10 proc. jego wartości.

4. Windykator sądowy nakaz zapłaty przekaże komornikowi.

Uwaga! Jeżeli nie starcza ci pieniędzy na całą ratę kredytu, spłacaj chociaż część! To dla banku będzie znak, że nie uchylasz się od spłat, że masz tylko przejściowe kłopoty.

Co zrobi windykator

Zaczyna się od tzw. windykacji przedsądowej. To pierwszy etap. Windykator zaczyna naciskać. Dzwoni, wysyła pisma. To ostrzeżenie: jeśli w wyznaczonym terminie nie wpłacisz gotówki, to oddadzą sprawę do sądu.

Jeszcze możesz zawrzeć ugodę z firmą windykacyjną, czyli np. wynegocjować zmniejszenie długu albo rozłożenie na raty. Ewentualnie mogą ci darować odsetki.

Drugi etap to sąd i nakaz zapłaty. Windykator wnioskuje o wydanie tzw. nakazu zapłaty. Korzysta z uproszczonego postępowania. Sąd wydaje nakaz automatycznie, sprawdza tylko, czy dług istnieje według papierów.

Dostałeś informację z sądu, że wydano przeciwko tobie taki nakaz? Złóż tzw. sprzeciw od wyroku, czyli oświadczenie, że nie zgadzasz się z nakazem.

Oczywiście musisz mieć solidne argumenty, aby podjąć bój w sądzie, np. przedawnienie roszczenia (patrz ramka).

Nakaz zapłaty po zaopatrzeniu go w tzw. klauzulę wykonalności windykator przekazuje komornikowi. To już etap trzeci.

Komornik u drzwi

W pierwszej kolejności komornik będzie chciał zająć twoje wynagrodzenie za pracę. Ile może zabrać? O tym mówi art. 87 paragraf 3 kodeksu pracy:

1) w razie egzekucji świadczeń alimentacyjnych – do wysokości trzech piątych wynagrodzenia,

2) w razie egzekucji innych należności lub potrącania zaliczek pieniężnych – do wysokości połowy wynagrodzenia.

Takie potrącenia komornicze nie mogą przekraczać połowy wynagrodzenia, a w przypadku ściągania z dłużnika alimentów i długów (np. za niespłacone raty) – trzech piątych wynagrodzenia.

Uwaga! Wolna od potrąceń jest kwota wynagrodzenia za pracę w wysokości: minimalnego wynagrodzenia za pracę na rękę (ok. tysiąc złotych).

Jesteś emerytem lub rencistą? Dziś komornik może zająć do 25 proc. emerytury. Egzekucji nie podlega połowa najniższej emerytury (ok. 350 zł).

Jeśli komornik zobaczy, że dłużnik nie ma z czego spłacać długów umorzy postępowanie. To nie oznacza jednak końca kłopotów. Postępowanie może zostać wszczęte na nowo, jeśli sytuacja majątkowa dłużnika się polepszy (znajdzie pracę, dostanie spadek itp.).

Dłużnik jest obciążany dodatkowo tzw. kosztami postępowania egzekucyjnego, czyli wynagrodzeniem komornika. To 15 proc. wartości dochodzonego świadczenia, a w przypadku egzekucji z rachunku bankowego lub wynagrodzenia za pracę 8 proc.

Wpis na czarną listę

Taki wpis oznacza odcięcie od zakupów na raty, kredytów, brak możliwości wzięcia telefonu w abonamencie. Ale to nie wszystko! Możesz mieć problemy z wynajęciem mieszkania, a nawet kłopoty ze znalezieniem pracy!

Na czarną listę można łatwo trafić przez nieuwagę. Wystarczy zapomnieć o jednym rachunku! Znajdziesz się w bazie dłużników, jeśli twój dług jest wyższy niż 200 zł i przeterminowany co najmniej 60 dni.

Na listę może cię wpisać praktycznie każda firma lub instytucja, m.in. operator telefoniczny, gazownia, spółdzielnia mieszkaniowa. Mogą to robić również firmy windykacyjne.

Ale uwaga! Wierzyciel musi wysłać co najmniej 30 dni przed „wpisem” wezwanie do zapłaty z ostrzeżeniem, że w przypadku braku wpłaty w tym terminie informacje zostaną przekazane do konkretnego (wymienionego w wezwaniu z nazwy i adresu) biura informacji gospodarczej.

Jak zniknąć z bazy? To akurat proste – wystarczy spłacić dług. Wierzyciel ma wtedy 14 dni na złożenie wniosku o wykreślenie stamtąd twoich danych. Jeśli tego nie zrobi, grozi mu grzywna do 30 tys. zł.

Zgodnie z art. 31 ustawy biuro usuwa informacje gospodarcze „na wniosek wierzyciela, nie później niż w terminie 7 dni od dnia złożenia wniosku”, ale także „na podstawie uzasadnionej informacji o nieistnieniu zobowiązania” (czyli np. wyrok sądowy potwierdza, że dług nie istnieje).

Po jakim czasie BIG automatycznie wykreśla kogoś z listy? Przepis określa to bardzo wyraźnie: „po upływie 3 lat od ich ostatniej aktualizacji, nie później niż po upływie 10 lat od dnia ich przekazania przez wierzyciela”.

Mam długi – jak je spłacić

Jeśli więc masz jakikolwiek majątek (albo przynajmniej dochody, które umożliwiają w dłuższej perspektywie spłatę zobowiązań), zawsze lepiej podjąć rozmowy z bankiem/bankami. Zasada jest prosta – im szybciej, tym lepiej.

Na co jest w stanie realnie przystać bank?

Wydłużenie spłaty. Jeśli kredyt jest zaciągnięty na dwa czy trzy lata, zawsze można spłatę wydłużyć, np. do pięciu lat. Rata będzie wtedy niższa o 30, czasami nawet 50 proc.

Spłata pożyczki inną pożyczką. To jednak bardzo niebezpieczna metoda – zwłaszcza jeśli długi są wysokie.

Najpopularniejsze pożyczki na pożyczkę to:

1. Pożyczka hipoteczna . Teoretycznie można obciążyć hipotekę mieszkania/działki/domu, zaciągając tzw. pożyczkę hipoteczną. To coś zupełnie innego niż kredyt hipoteczny.

Upraszczając, kredyt hipoteczny zaciąga się na kupno mieszkania, pożyczkę hipoteczną można wydać na dowolny cel, czyli np. na spłatę kart i kredytów. Taka pożyczka jest droższa od kredytu hipotecznego, ale dużo tańsza niż chwilówka czy karta kredytowa.

2. Konsolidacja kredytów . Konsolidacja to inaczej zamiana kilku kredytów krótkoterminowych na jeden długoterminowy. W niektórych przypadkach daje dobre efekty.

Opłaca się, jeśli kredyty krótkoterminowe są wysoko oprocentowane, a nowy kredyt jest np. na pięć lat. Jeśli pożyczyłeś w sumie 35 tys. zł na dwa lata, zamiast miesięcznej raty ok. 2 tys. zł płaciłbyś połowę tego. Tyle że przez pięć lat.

Dlaczego to jednak takie niebezpieczne? Bo nie likwiduje zadłużenia. Jest ono jedynie rozłożone na dłuższy czas.

Niezależnie od tego, które wyjście wybierzesz – warto zwyczajnie zacząć uczyć się oszczędzać. Amerykańscy specjaliści od nauki oszczędzania (tak, tak, wiele osób nie wie, jak to się robi) radzą w podobnych przypadkach metodę słoika. Wyrzucasz wszystkie karty płatnicze i kredytowe, a za codzienne zakupy płacisz gotówką. Po wypłacie dzielisz ją do słoików z etykietkami: jedzenie, chemia, przyjemności etc.

Kończy się zawartość słoika? To znaczy, że nie możesz kupić nic więcej.

Ani oczywiście pożyczyć z banku.

Zanim weźmiesz pożyczkę

Wielu Polaków nie wie, jak brać pożyczki, i szybko ląduje w spirali zadłużenia, z której nie ma łatwego wyjścia. Żeby do tego nie dopuścić, pamiętaj o dwóch prostych zasadach:

1. Nie bierz pożyczki, jeśli twoje wydatki są większe od dochodów.

2. Specjaliści od windykacji radzą, aby osoba, która myśli o zaciągnięciu pożyczki, wpierw przeprowadziła prosty rachunek matematyczny. Gotowy? To oblicz, ile wydajesz na mieszkanie, raty kredytów, które spłacasz w tym momencie, jedzenie, środki czystości, ubrania itp. Ile ci zostaje?

Teraz od tej kwoty odejmij 30 proc. na niespodziewane wydatki oraz rzeczy, które zapomniałeś uwzględnić w wydatkach.

Upadłość konsumencka

Osoba z długami, których nie jest w stanie spłacić, może zgłosić do sądu wniosek o upadłość konsumencką. W praktyce jest to bardzo trudne. Po pierwsze, z bankructwa mogą skorzystać tylko osoby, które wpadły w tarapaty nie ze swojej winy, a więc z powodu utraty pracy, choroby lub innych przypadków losowych. Jeśli więc ktoś brał kredyty, wiedząc, że nie ma możliwości ich spłaty, z upadłości nici. W szczególności dotyczy to przypadków, gdy ktoś jeden kredyt spłacał drugim.

Po drugie, nawet jeśli jakiś dłużnik spełnia to kryterium braku winy, to i tak będzie musiał pozbyć się całego majątku razem z mieszkaniem. Syndyk wszystko to wystawi na licytację, a uzyskane kwoty odda wierzycielom.

Po trzecie, spełnienie tych dwóch warunków nie oznacza, że ma się zaciągnięte kredyty z głowy. Sąd orzeka jeszcze tzw. plan spłat. Innymi słowy, ustala, ile pieniędzy dana osoba ma płacić co miesiąc. Taka spłata może trwać nawet pięć lat.

Mimo że upadłość konsumencka pojawiła się w naszym kilkanaście miesięcy temu, nie pomogła zbyt wielu osobom.

Na 1236 wniosków o bankructwo, rozpatrywanych przez sądy od początku funkcjonowania ustawy do czerwca 2010 roku, ogłoszono je 16 razy, a 95 proc. wniosków jest odrzucanych z przyczyn formalnych. Tak przynajmniej wynika z raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości.

Przedawnienie

Wiele osób chroni się przed spłatą długów, powołując na to, że dług jest przedawniony. Przedawnionych roszczeń płacić nie trzeba (zgodnie z art. 117 § 2. kodeksu cywilnego).

Kiedy co się przedawnia? To zależy, o jakie roszczenie chodzi. I tak:

* Sprzedaż po dwóch latach – np. pan Andrzej zamówił trzy książki, a teraz firma twierdzi, że za nie nie zapłacił.

* Najem i roszczenia okresowe (np. abonament za telefon) po trzech latach.

* Roszczenia podatkowe po pięciu latach (od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności podatku).

* Roszczenia z ZUS po dziesięciu latach.

* Umowa kredytowa – trzy lata.

* Jeśli osoba fizyczna pożyczy osobie fizycznej pieniądze, wówczas roszczenie o zwrot przedawnia się po dziesięciu latach.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

Katarzyna Klukowska, Leszek Kostrzwski, Piotrek Miączyński
http://wyborcza.pl/1,76842,10054010,Jak_uniknac_wizyty_komornika.html

Comments are closed.